Piękna, dziarska i samotna

Tak o mnie oczywiście mówili i mówią, przyznam ze skromnością 🙂 Dodam, że zawodowo też mam sukcesy. Miałam szczęśliwe dzieciństwo i dorastanie w którym, jak każdy poznawałam życie ale byłam grzeczna, zaradna i w dodatku ładna. Dla każdej dziewczyny to duży atut. Miałam duże zainteresowanie wśród chłopców ale przy tym byłam umiarkowana a nawet powściągliwa, ogólnie nieśmiała. Zawsze dobrze sobie radziłam ale gdzieś w środku byłam samotna i bałam się wejść w niepewny związek. Ogólnie bywałam tu i tam z werwą w życiu. Awansowałam i awansuję, mam poczucie humoru i lubię się tym dzielić. Tak z zewnątrz to każdy uznał by, że jest super ale nie chciałam przez życie przejść sama lecz założyć rodzinę. Rodzina była i jest dla mnie najważniejsza. Zawsze wspierałam moich bliskich i zawsze mogłam to robić i mogę. Przed laty wydarzyła się z moją siostrą dziwna historia. Kiedy wyjechała za granicę, zaczęła spotykać się z dziwnymi sekciarzami. Bardzo się tym przejęłam z moją mamą. Pojechałam do siostry za granicę aby z nią przy okazji wypytać o te znajomości. A siostra zaproponowała mi abym udała się z nią na jedno takie spotkanie bym mogła zobaczyć wszystko na własne oczy i mieć zdanie. Była to duża sala w której miało się odbyć jakieś nabożeństwo. Byłam zaskoczona że nabożeństwo ma być w takiej sali a nie w kościele i w dodatku ma je prowadzić jakiś pastor. Postanowiłam ocenić to wydarzenie na własnej skórze z trzeźwym spojrzeniem. Pastor nauczał na przykładach z życia w oparciu o historie z Pisma Świętego. Znalazłam w tych przykładach gdzieś siebie. Myśli towarzyszące temu dotykały moich problemów i spraw. Odczułam jakąś wyższą świadomość połączoną z moim życiem, jakąś bliskość, empatię której towarzyszyła moc i mądrość. Jakby głos w duszy który odkrywał mnie skrytą nawet przed samą sobą. W sercu odczułam bliskość i w pewnym sensie znajomość, poczułam że ktoś dotąd przeze mnie nieokreślony podnosi, rozumnie, dotyka moją duszę i ducha. Pastor mówił jakby w imieniu Boga cytując i powołując się na wersety z Pisma przytaczając różne historie. To słowo z Biblii odnosił do współczesności. Poczułam jakieś wewnętrzne zrozumienie i chęć aby to zgłębić. I wtedy pastor zapytał czy ktoś chce przyjąć do swojego życia Jezusa. Jak dotąd myślałam, że przyjęłam Jezusa w eucharystii podczas pierwszej komunii, jednak w dalszym życiu nie kontynuowałam tego systematycznie. Pastor zachęcał z Pisma Świętego słowami Jezusa: jeżeli wyznasz mnie przed ludźmi to ja wyznam ciebie przed Ojcem w niebie. Poczułam jakiś wewnętrzny impuls aby to zrobić i wstałam razem z innymi. Poczułam w sobie coś dotąd nie spotykanego, jakbym stanęła po stronie wiecznego Boga. To było coś uwalniającego, jakiś moment uniesienia, wewnętrznej radości, zachęty, czegoś niezwykłego gdy opowiadasz się po stronie nieskończonego, potężnego, świętego, sprawiedliwego, wszechmocnego Stworzyciela. Pastor modlił się nad nami abyśmy byli umocnieni w swoim wyznaniu i aby Bóg nas błogosławił i prowadził w imieniu Jezusa i w Duchu Świętym. Nie wszystko rozumiałam ale czułam, że jest to szczere i życzliwe. Czułam się wolna w swoim wyborze a siostra mnie w tym wsparła z radością. To zmieniło moje dotychczasowe życie gdy wróciłam do Polski. Czułam ten wewnętrzny sprzyjający, teraz wiem Boży impuls. Koleżanka siostry z którą leciałam samolotem poleciła mi pewną wspólnotę w Warszawie i tam trafiłam. Zaczęłam studiować Pismo Święte, praktykować w modlitwie bliskość z Bogiem. Dowiedziałam się że ta bliskość przychodzi przez wywyższenie Jezusa, który jest drogą do Boga Ojca. Duch Święty stał mi się bliski. I wtedy Bóg spełnił moje marzenie aby mieć właściwego męża. Całe to wydarzenie stało się rzeczywiście błogosławione czyli szczęśliwe. Od kilkunastu lat mam wspaniałą rodzinę, a to w dzisiejszych czasach jest naprawdę błogosławieństwem którego pragnęło by wiele kobiet i pewnie mężczyzn.
… mój mąż mówi, że wciąż jestem piękna i dziarska i w dodatku błogosławiona czyli uszczęśliwiona przez Boga 🙂