Wskrzeszenie

Trafiła kiedyś do kościoła jedna pani, którą spotkała wierząca dziewczyna w najtrudniejszym jej momencie życia, gdy po śmierci męża została z ośmiorgiem dzieci na utrzymaniu.
Miała myśli samobójcze bo nie wiedziała jak sobie poradzi z utrzymaniem domu i samotnością.
Zająłem się wsparciem dla tej kobiety przez kilka lat, przyjeżdżałem również nauczając jej rodzinę Słowa Bożego i modlitwy. Może po roku wydarzyła się następująca historia.
Jeden z synów tejże pani w wieku ok. 8 lat zasnął w ciągu dnia na kanapie w przejściowym pokoju. Z dziećmi przebywał często udomowiony bulterier i zaczął niepokojąco szczekać.
Matka przybiegła i zobaczyła duszącego się syna, wszystko wskazywało, że coś jakby utkwiło w gardle chłopca. Kobieta próbowała udrożnić gardło łyżeczką oraz rurką z akwarium. Była w szoku i histerii. Chłopiec zsiniał, wpadł w drgawki co nasilało się z każdą sekundą, towarzyszyły temu też inne nieprzyjemne objawy fizjologiczne aż do brutalnej śmierci.
Kobieta nie wiedząc w tym szoku jak się zachować gdy zobaczyła, że nic nie może pomóc wybiegła przed dom z krzykiem padając na kolana wołała w emocjach do Boga o ratunek.
Sąsiadka dowiadując się o sytuacji wezwała pogotowie. W między czasie zostałem też powiadomiony i byłem w drodze. Pogotowie przyjechało po 27 minutach na co mam dokument. Lekarz po zbadaniu stwierdził zgon chłopca. Objawy wskazywały na ukąszenie pszczoły w szyję chłopca, która została przyciśnięta podczas snu szyją. Lekarz zaczął wypisywać skierowanie do kostnicy dla drugiej karetki, która miała przewieść ciało. Matka martwego chłopca nie mogła tego przyjąć do wiadomości, zaczęła ponownie modlić się w histerii, klęczała przy dziecku i błagała Jezusa, Boga … o uzdrowienie. Nie umiała modlić się jakoś pobożnie czy w jakiś wyuczony sposób, była niedawno nawrócona. Nawet myślała, że w uzdrowieniu, a właściwie we wskrzeszeniu może pomóc Słowo Boże kładąc na chłopca Biblię.
Po chwili dziecku wrócił oddech, lekarz przerwał wypisywanie dokumentów stwierdzających śmierć chłopca i nie mógł uwierzyć posądzając matkę o jakieś czary. Gdy chłopiec ożył lekarz zniszczył dokument stwierdzający zgon, chociaż matka prosiła aby go dał na dowód cudu. Ale wiadomo, mogło to zaszkodzić reputacji medycznej.
Chłopiec żyje w pełni sprawny a nawet kwitnący do dziś.

U Boga wszystko jest możliwe!

Albo z Bogiem wszystko jest możliwe 🙂

B.